Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2025

Narodziny

 Było lato, druga połowa czerwca  Jeszcze w niedzielę byli u znajomych na chrzcinach, a już w poniedziałek kobieta poczuła pierwsze bóle. Ktoś posłał kogoś po akuszerkę, ktoś wyprowadził starszą dziewczynkę na podwórko, gdzie przykucnęła przy grządce zielonego groszku. Mężczyzna szykował się do pracy. Przed wyjściem odwrócił głowę w stronę cierpiącej żony i powiedział:" Ja nie żartuję Heleno, ale jak urodzi się córka to wyrzucę dzieciaka przez okno". Nawet po latach akuszerka wspominała jak bardzo zmroziły ją te słowa. Starsza dziewczynka ( nazwijmy ją Muszka) zrywała listki groszku i wróżyła sobie po cichutku: braciszek, siostrzyczka, braciszek, siostrzyczka....                                                                            I wtedy właśnie na świat przyszła kolejna dziewczynka ...

Sen

     Ale wtedy gdy kobieta stwierdziła, że jest w ciąży obojgu im nie w głowie była ani radość, ani nadzieja na lepszą przyszłość. Wychudzeni po obozie, , bez własnych mebli ze słabowitą dziesięcioletnią dziewuszką, która wymagała dobrego odżywiania. To tak, jakby ktoś zamiast się wyprostować po prostu upadł na kolana.  Oboje podjęli więc wcale nie łatwą decyzję o aborcji.  Los jednak  planował  i tym ludziom i temu nienarodzonemu zupełnie inną przyszłość. I kiedy już wszystko było umówione z lekarzem, pieniądze pożyczone, a sumienie przygotowane na traumę, nadeszła noc przed wyznaczonym dniem. Właśnie wtedy, tej nocy młodej kobiecie przyśnił się jej zmarły  przed laty ojciec. Szedł naprzeciw niej ubrany w mnisi habit. Głowę miał  spuszczoną , nie było widać twarzy, tylko pożółkłe ręce mocno zaciśnięte na opasającym go sznurze. Ale kobieta wiedziała, że to jej ukochany tatko, ten którego tak bardzo kochała.  Podbiegła by ucałować jego dł...

Ojciec

  Ojciec chciał mieć syna. Najpierw stracił nienarodzonego, a potem na świat przyszła córka. A jeszcze potem była wojna i obóz pracy gdzieś daleko, w Niemczech. Na szczęście byli tam razem , ale obóz to nie miejsce dla małej istotki: kiepskie jedzenie, wszy, przebywanie stale w jednym miejscu. Dziewuszka przeżyła, ale ta słabość i wychudzenie towarzyszyło jej aż do dorosłości. Rodzice nie zdecydowali się zostać na Ziemiach Odzyskanych, mimo, że tam były i mieszkania i praca. Ciągnęli do domu, a tu ze stolicy został tylko kamień na kamieniu . Wynajęli więc mieszkanie pod Warszawą w małym domu szewskiego mistrza. Oboje młodzi, kochali się, więc przydarzyło się im to, co zwykle przydarza się młodym. Ciąża. Starsza córka miała już prawie 10 lat, o kolejnej dziewczynce nie było więc nawet mowy. To właśnie  wtedy On przynosił  z pracy jakieś zagraniczne papierosy i dawał żonie  palić. Byle tylko był syn. W tamtych czasach nikt nie zastanawiał się co decyduje o płci dziecka...