Narodziny
Było lato, druga połowa czerwca Jeszcze w niedzielę byli u znajomych na chrzcinach, a już w poniedziałek kobieta poczuła pierwsze bóle. Ktoś posłał kogoś po akuszerkę, ktoś wyprowadził starszą dziewczynkę na podwórko, gdzie przykucnęła przy grządce zielonego groszku. Mężczyzna szykował się do pracy. Przed wyjściem odwrócił głowę w stronę cierpiącej żony i powiedział:" Ja nie żartuję Heleno, ale jak urodzi się córka to wyrzucę dzieciaka przez okno". Nawet po latach akuszerka wspominała jak bardzo zmroziły ją te słowa. Starsza dziewczynka ( nazwijmy ją Muszka) zrywała listki groszku i wróżyła sobie po cichutku: braciszek, siostrzyczka, braciszek, siostrzyczka.... I wtedy właśnie na świat przyszła kolejna dziewczynka ...